Poza Chinami

4 miejsca, których nie zobaczyłem na Borneo

on
11 czerwca 2018

     Wakacje rodzinne aż do teraz znałem jedynie z dawnych czasów, gdy podczas planowania byłem stroną raczej bierną. Podczas przygotowań i pakowania również. Rodzinne są tu – muszę uściślić – skrótem myślowym i nie odnoszą się do wyjazdu grupy dorosłych, bądź prawie dorosłych. Wyjazd taki jest zgoła odmienny od spontanicznych wypadów. Miejsce do spania jest starannie wybierane pod kątem atrakcji dla malucha w razie dobrej i złej pogody, pakowanie nie odbywa się późną nocą w przeddzień wyjazdu, a całości towarzyszy większa nerwowość niż zwykle. Tak było przynajmniej w moim wypadku, gdy z latoroślą planowaliśmy pierwszy nieeuropejski wyjazd zagraniczny. Od początku było dla mnie jasne, że gdziekolwiek nie pojedziemy, wyjazd ten będzie dość znacząco różnił się od samotnej eskapady. Podobnie zakres odwiedzonych miejsc.

     Dlaczego ludzie wybierają Borneo jako cel podróży? Nie dla zabytków i architektury. Jeśli fascynują cię pozostałości dawnych cywilizacji, budowle z mniej odległej przeszłości, bądź po prostu lubisz miasta z niebosiężnymi budynkami ze szkła, Borneo nie jest dla ciebie. Pod tym względem Sabah nie oferuje absolutnie niczego. Magnes na turystów znajduje się poza granicami zaludnionych obszarów. Tam, gdzie do głosu dochodzi natura – unikatowa na skalę świata. Czego więc nie zobaczyłem na największej wyspie świata i dlaczego wrócę tam na pewno? Oto moja krótka lista pięciu miejsc, które trzeba będąc w okolicy po prostu trzeba odwiedzić. Na liście nie uwzględniłem miejsc nastawionych przede wszystkim na zysk, nie zaś na dobro środowiska naturalnego.

 

     1. Kinabalu Park

     Będąc miłośnikiem gór, nie mogłem go pominąć. Pierwsze w Malezji wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa, jest miejscem niezwykłym, zamieszkałym przez ponad 90 gatunków ssaków.

     Główną atrakcją parku jest wyrastająca na 4095 metrów Mt. Kinabalu. Na będący jednym z najwyższych w Azji Południowo – Wschodniej szczyt wiodą dwie drogi: szlak Ranau Trail i szlak Kota Belud. Oba rozpoczynają się w Panar Laban i wymagają dwudniowej wędrówki (osoby w doskonałej kondycji fizycznej są w stanie całość zrobić w jeden dzień, ale jako że nocleg i tak jest obowiązkowy, mija się to z celem).

     Mt. Kinabalu jest miejscem szalenie popularnym, stąd liczba chętnych na jego odwiedziny jest również bardzo wysoka. By uniknąć zadeptania, wprowadzono limit 135 turystów dziennie mogących zdobyć szczyt. Z jednej strony jest to utrudnienie organizacyjne, z drugiej pozwala uniknąć dzikich tłumów i scen niewiele mających wspólnego z kontemplacją przyrody (kto był na Giewoncie w pełni sezonu wie, co mam na myśli). Z tego powodu konieczna jest rezerwacja miejsca – na przynajmniej 6 miesięcy przed planowaną podróżą.

     Niestety całość nie jest tania. Za zgodę na wejście na szczyt, nocleg (obowiązkowy) w hotelu na wysokości 3,272m, przewodnika i transport zapłacimy aż 1450RM. A wszystko to po co? Spójrzcie sami:

zdjęcie z oficjalnej strony Mt.Kinabalu https://www.mountkinabalu.com/

 

     2. Danum Valley

     Czyli wycieczka do lasu deszczowego rozciągającego się na obszarze 438km2. Podczas gdy Borneo zmieniane jest powoli w plantację Palmy Olejowej, miejsc takich jak Danum Valley jest coraz mniej. Oddalona od najbliższej osady ludzkiej o 81km, daje pogląd jak wyglądała wyspa, nim położyły na niej swe łapy chciwe korporacje. Dwie noce i trzy dni w dziewiczej dżungli to coś, czego trzeba doświadczyć będąc w Sabah. Całość sprzedawana w pakiecie ze wszystkimi przywarami dżungli, a szczególnie pijawkami, które ponoć rozsmakowały się w turystach. Żelazny punkt wyjazdu, bez realizacji którego nie wyjadę następnym razem z wyspy.

zdjęcia z oficjalnej strony Danum Valley https://www.danumvalley.info

 

     3. Gunung Mulu National Park

     Obok Kinabalu Park drugie na Borneo miejsce wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Uważane za jedne z najbardziej spektakularnych i największych zespołów jaskiń na świecie, rozciągają się na obszarze ok 200km. Tutaj znajduje się Sarawak Chamber (inaczej Lobang Nasip Bagus) – największa na świecie jaskinia. Ma ona 700 m długości, 300 m szerokości i 70 m wysokości! Do Mulu dostać można się jedynie drogą powietrzną, bądź rzeczną (całodniowa podróż) i już samo dotarcie do celu podróży staje się pewną przygodą. Mnogość opcji zwiedzania jest ogromna i zadowoli zarówno zwykłych turystów, jak i grotołazów.

zdjęcia z oficjalnej strony Parku Narodowego Mulu http://mulupark.com

 

4. Kinabatangan River

     Uznawana za jedno z lepszych miejsc do obserwacji dzikich zwierząt w Azji, rzeka Kinabatangan płynie przez wschodnią część Sabah. Choć w niektórych miejscach zza porastającej brzegi dżungli wyzierają już drzewa palmowe, na sporych odcinkach jest to wciąż magiczne miejsce. Łodzią można popłynąć zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy, a w gronie zwierząt, które można zobaczyć, znajdziecie między innymi orangutany, nosacze, dzioborożce, słonie pigmejskie, krokodyle, czy warany.

zdjęcie ze strony http://sabahguide.com

 

Nie jestem właścicielem powyższych zdjęć i wykorzystałem je jedynie w celu promocji powyższych miejsc.

TAGS
RELATED POSTS

LEAVE A COMMENT

MATEUSZ GOSTOMSKI
Shenzhen, CHINY

Cześć, jestem Mateusz i od blisko pięciu lat mieszkam w Chinach. Jak wygląda Kraj Środka od środka i dlaczego nie wracam na stałe do Europy w ciągu najbliższych lat? Zostań i daj się zabrać do świata tak odmiennego od tego za oknem, że czasem aż trudno uwierzyć.