Chwilę mnie nie było. W międzyczasie bynajmniej nie nudziłem się i to „nienudziłem” w sposób dość stresogenny. Potem zaś przyszły wakacje i po raz pierwszy od czterech lat dotarłem do ojczyzny, w której spędziłem rozkoszne dwa miesiące. Powoli będę starał się nakręcić na powrót blogowe aktywności, a ostatnia podróż do Shanxi dostarczyła mi trochę materiałów.
Od kiedy mieszkam w Chinach, w kwestii podróżowania kierowałem się od zawsze jedną złotą zasadą – jak ognia unikać podróży w trakcie „Złotego Tygodnia”, czyli pierwszego tygodnia października, kiedy to cały kraj rusza na urlop. Z drugiej strony głupio było wykręcić się od wyjazdu rodzinnego, więc pełen złych przeczuć wyruszyłem do prowincji Shanxi. Choć spora część materiału nagrywana była w godzinach porannych, na niektórych ujęciach zobaczycie co dzieje się w nie najpopularniejszym przecież regionie.